"Magazyn Literacki KSIĄŻKI" nr 151
|
Pismo istnieje na rynku od 1992 roku, wcześniej funkcjonowało pod tytułem "Magazyn Literacki". Dziś "Magazyn Literacki KSIĄŻKI" to profesjonalny miesięcznik poświęcony rynkowi wydawniczemu i księgarskiemu, skierowany do wszystkich miłośników książek, księgarzy, bibliotekarzy, wydawców i dystrybutorów książek. Co miesiąc "Magazyn" odnotowuje najistotniejsze wydarzenia branżowe, jest również cennym przewodnikiem po nowościach wydawniczych. W każdym numerze recenzujemy ok. 100 nowych tytułów, prezentujemy listę bestsellerów, listę bestprinterów, zamieszczamy porównanie cen książek w różnych kanałach dystrybucji. Dużym zainteresowaniem Czytelników cieszą się publikowane na łamach miesięcznika wywiady. Dla księgarzy i bibliotekarzy "Magazyn Literacki KSIĄŻKI" stanowi ważny informator o bieżącej ofercie tytułowej, dla wydawców - źródło informacji o działaniach konkurencji. Od 2004 roku nasza redakcja przyznaje Nagrody "Magazynu Literackiego KSIĄŻKI".
|
 |
W numerze 151, 2009-04-09 |
 |
Czwartek, 9 kwietnia 2009 Rynek książki katolickiej
Kryzys im nie straszny - Temat numeru Wydawcy katoliccy kryzysu się nie boją. I słusznie, czyż wszak nie powinni kierować się nauką Mistrza z Nazaretu, którego pierwsze po zmartwychwstaniu słowa brzmiały: „Nie lękajcie się!” (Mt 28, 10)? Zacznijmy jednak od pytania, czy we wspomnianej kwestii w ogóle jest się czego lękać.
Nie miejsce tu na szczegółowe analizy stanu narodowej ekonomii, bezsprzecznie jednak warto poświęcić chwilę szerszemu spojrzeniu na sytuację, zwłaszcza w kontekście sfery wydawniczej, jako jednej z najpewniejszych ofiar najrozmaitszych kryzysów ekonomiczno-politycznych — książka wszak lokuje się w gronie towarów luksusowych, a przy tym niezwykle łatwo się pali. Stąd też pytanie o empiryczny dowód na realne istnienie ekonomicznego kryzysu w naszym kraju wydaje się niezwykle istotne.
Wydawcy katoliccy kryzysu we własnej branży nie zauważają. Rok 2008 upłynął pod znakiem stabilizacji i spokojnego wzrostu. Książek ukazuje się coraz więcej i coraz ładniejszych, systematycznie rosną nakłady, a co za tym idzie — przychody.
Co prawda, ostatnie miesiące przyniosły niepokojące symptomy, jak chociażby podwyżki cen papieru związane ze zmianami kursu euro, czy ogólny spadek płynności finansowej. Ale czyż nie zostało powiedziane: „Nie troszczcie się o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6, 34), co św. Augustyn z Hippony wykłada słowami: „Ufaj tak, jakby nic od ciebie nie zależało, pracuj tak, jakby wszystko zależało tylko od ciebie”.
|
|
Czwartek, 9 kwietnia 2009 Radykalna zmiana świata
Marci Shore, autorka książki „Kawior i popiół” - Rozmowa numeru Podtytuł pani książki brzmi: „Życie i śmierć pokolenia oczarowanych i rozczarowanych marksizmem”, ale najważniejszy jest – moim zdaniem – pierwszy człon tytułu „Kawior i popiół”. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że w akcesie wielu intelektualistów do marksizmu nie chodziło o żadne ukąszenie heglowskie. bo „kąsał – jak mówił Herbert – Berman, kąsał Sokorski, kąsał Kroński”. A im chodziło o władzę, o rząd dusz, o kawior wreszcie.
Dobrze pamiętam to zdanie Herberta w rozmowie z Trznadlem, bowiem poważnie zastanawiałam się nad tym. Herbertowi chodziło jednak o okres powojenny, już stalinowski, o tych ludzi, których nowemu reżimowi komunistycznemu udało się przekonać, by dołączyli doń. Nie ma wątpliwości, że było bardzo dużo oportunistów w późniejszych dekadach. Ale pokolenie Broniewskiego – o którym napisałam książkę – za opowiedzenie się za marksizmem, za komunizmem trafiało do więzień.
Nie obawiała się pani pisać o ludziach, którzy mają tak złe konotacje jak Wasilewska czy Berman.
Proszę pamiętać, że nie pisałam „Kawioru i popiołu” dla czytelników polskich. Nie miałam żadnych uprzedzeń – wobec nikogo, natomiast każdego chciałam zrozumieć. Strachu nie miałam, dla mnie tabu z góry nie było – nie dlatego, że jestem specjalnie odważna, bo nie jestem, i nie lubię konfliktów, lecz po prostu dlatego, że nie jestem stąd.
|
|
Czwartek, 9 kwietnia 2009 Cesarz
Ryszard Kapuściński Tytuł książki stał się nieoficjalnym tytułem
samego autora, w którym coraz
częściej zaczęto dostrzegać – nie tylko
w Polsce – cesarza współczesnego reportażu.
„Wieczorami słuchałem tych, którzy
znali dwór cesarza. Kiedyś byli ludźmi pałacu
albo mieli tam prawo wstępu. Nie zostało
ich wielu. Część zginęła rozstrzelana
przez plutony egzekucyjne. Inni uciekli za
granicę albo siedzą w więzieniu znajdującym
się w lochach tego samego pałacu:
z salonów strącono ich do piwnic. Byli też
tacy, którzy ukrywali się w górach albo
żyją w klasztorach przebrani za mnichów.
Każdy stara się przetrwać na swój sposób,
wedle dostępnych mu możliwości. Tylko
garstka pozostała w Addis Abebie, gdzie
– okazuje się – najłatwiej zmylić czujność
władz” – napisał na początku pierwszego
rozdziału książki, która przyniosła mu
światową sławę.
|
Czwartek, 9 kwietnia 2009 Biznes w formacie MP3
Książki audio Pod koniec 2008 roku na rynku było
dostępnych już ponad 1100 tytułów
w formacie audio. Rok wcześniej było
ich nieco ponad 400, dwa lata wcześniej
– ok. 120. Rynek, przynajmniej patrząc na
ofertę, rozwija się błyskawicznie. Powstają
nowe wydawnictwa, nowe serie, nawet
nowe sklepy specjalizujące się wyłącznie
w audiobookach.
Fascynujące jest śledzenie nowego rynku,
zwłaszcza, że polscy wydawcy książek
audio tylko w niewielkim stopniu korzystają
z doświadczeń państw o znacznie
dłuższych w tym zakresie tradycjach,
przede wszystkim z doświadczeń angloamerykańskich
i niemieckich. Bo i wieloletnie
doświadczenia z rynków, na których
ludzie od pięciu dekad słuchają nagranych
książek, nie na wiele się dzisiaj przydają.
Eksplozja audiobooków w Polsce nie nastąpiła
bowiem w wyniku przeszczepionej
z zagranicy mody, lecz jest przede wszystkim
wynikiem zmian technologicznych,
a szerzej – zmian w formie korzystania
z kultury.
|
Czwartek, 9 kwietnia 2009 W zasięgu lotu
Co czytają inni Pogoda jaka jest, każdy widzi. Niby w marcu, nie ma się co dziwić, „jak w garncu”, ale potem mamy jeszcze gorszy kwiecień-plecień i zaczynam już mieć dość grubego swetra i pikowanej kurtki. Nawet słońce jest nieprzyjazne. Chęć wyrwania się do ciepłych krajów sprawia, że zaczynam o nich czytać.
Brazylia kiedyś wydawała się odległym rejonem świata, w dodatku mało znanym i niedostępnym. Dziś jest w zasięgu lotu, co nie oznacza, że pozbyła się tajemnic. „The lost city of Z” Davida Granna (Doubleday) opowiada o jednej z nierozwiązanych do dziś zagadek sprzed stu lat. Bohaterem książki jest Percy Harrison Fawcett, pułkownik brytyjskiej armii, szpieg, archeolog i podróżnik, uważany za „Davida Livingstone’a amazońskiej dżungli”. Grann wychwala go jako „ostatniego z wielkich wiktoriańskich odkrywców, którzy ruszali w nieznane rejony wyposażeni jedynie w maczetę, kompas i niemal boskie poczucie posłannictwa”. Mało w tym akurat prawdy, bo Fawcett w pierwszą swoją podróż wybrał się już po śmierci królowej Wiktorii, zaś Livingstone ciągnął za sobą całe stado tragarzy, ale z autorskiego punktu widzenia taka hiperbola brzmi całkiem, całkiem.
|
|
|
|
 |
|
Archiwum “Magazynu Literackiego KSIĄŻKI" |
|
 |
 |
| Subskrybuj nasz
newsletter |
| Jeśli chcesz być informowany o aktualnościach,
podaj swój adres e-mail. |
|
|
|
|
|
 |
|
Bestsellery “Magazynu Literackiego KSIĄŻKI" |
|
|
|
|
| Bohater „Nieznanych przygód
Mikołajka” spółki René
Goscinny & Jean-Jacques
Sempé dowiaduje się, że biorąc udział
w gazetowym konkursie wygrać można
samochód. Ponieważ ... |
|
|
|
|
|
| Na bohatera „Mariny” Carlosa
Ruiza Zafona monotonia
codziennej prasy działała
kojąco. „Czytanie o cudzych problemach
– dowiadujemy się – pozwala znakomicie
zdystansować ... |
|
|
|
|
|
| „Dom nad rozlewiskiem”
Małgorzaty Kalicińskiej
przepoczwarza się obecnie,
za sprawą pewnej kulturotwórczej gazety,
w „Kuchnię znad rozlewiska”. Tamże
przepisy na życie ... |
|
|
|
|
|
 |
|
 |
|
|
|