Z przyjemnością można śledzić rozwój tego młodego
twórcy i konsekwencję wydawcy we wprowadzaniu
na rynek jego utworów. Dzięki temu na
naszym literackim firmamencie nazwisko autora
zaczyna być coraz bardziej widoczne.
W trzeciej już powieści Koziarskiego, która rozgrywa
się w znanych nam z poprzednich książek realiach
polsko-angielskich, mamy sprawnie poprowadzoną
„plecionkę” czterech wątków. Taki schemat
jest dużym wyzwaniem i dla autora, i dla czytelników,
którzy również nie powinni pogubić się w poszczególnych opowiadanych
historiach. Autor wychodzi z tego zadania zwycięsko, ale jak to
odbierają czytelnicy – zobaczymy na internetowych forach, bo właśnie do
młodego odbiorcy, chętnie ujawniającego swe odczucia i uczucia w sieci,
skierowana jest ta proza, która niestety – jak zresztą wynika z tytułu, nie
jest zbyt optymistyczna. Jej sympatyczną cechą jest natomiast zgrabne
wplatanie w narrację podpatrzonych scenek czy przeżytych zdarzeń, co
również świadczy o coraz większym „rozkręcaniu” się autora. Dlatego
warto czekać już teraz na następne powieści, które powinny szybko uplasować
ich twórcę w pobliżu Janusza L. Wiśniewskiego.
Oceń książkę: (ocena 5.75, 16 ocen)








