| Środa, 15 grudnia 2010
List otwarty do Beaty Stasińskiej, Obywatelki Kultury
Z komunikatu Polskiej Izby Książki
W sobotę (11.XII.2010) odwiedziłem kongres lub spotkanie Obywateli Kultury (Kino „Kultura”) jako obserwator i człowiek kultury (pracuję w kulturze od ponad 30 lat). Spotkanie to miało ustanowić Pakt dla Kultury, propozycję dla ministerstwa kultury, by przeznaczało minimum 1 proc. PKB na kulturę. Propozycja mało kontrowersyjna, nawet minister Zdrojewski (minister MKiDN) kilka dni wcześniej, podczas (konkurencyjnej?) imprezy „Republika Książki” przyznał, iż 1 proc. to jego marzenie, w ubiegłym roku nawet zbliżył się do jego realizacji (wydał 0,88 proc. PKB).
Wysłuchałem wstępu Michała Zadary, który równie efektownie jak podczas ubiegłorocznego Kongresu Kultury pytał retorycznie, kto z obecnych na sali jest przeciw kulturze i równie spektakularnie potwierdził, że nie tylko na sali, ale i poza nią nie znalazł nikogo, kto byłby przeciw kulturze. Trudno było się spodziewać innej odpowiedzi, bowiem na salę zostali zaproszeni (lub zgłosili się) tylko ludzie kultury.
Wystąpiła też Beata Stasińska, inicjatorka i współorganizatorka Kongresu, do której adresuję niniejsze słowa. Beata jest moją koleżanką w trojakim sensie – po pierwsze, razem studiowaliśmy polonistykę pod koniec lat siedemdziesiątych, po drugie, wybraliśmy podobną drogę kariery zawodowej – zostaliśmy wydawcami książek (ja podręczników, Beata – literatury pięknej, zwłaszcza polskiej – WAB). Po trzecie, oboje poczuwamy się do bycia Obywatelami Kultury, wspólnie walczymy o zerowy VAT dla książek, wzrost czytelnictwa, ustawę o książce itd. Beata w swym wystąpieniu zgłaszała postulaty równie mało kontrowersyjne – zwłaszcza że MEN powinno wprowadzić w znacznie szerszym stopniu lekcje biblioteczne i wychowania do kultury. Zgoda. MEN moim zdaniem powinno także wprowadzić obowiązek odwiedzania przez wszystkie klasy pobliskich księgarń i wydawnictw, by dzieci i młodzież lepiej poznały problemy powstawania i sprzedaży książek i docenić intelektualny wysiłek konieczny do stworzenia książki.
Z dużym zdziwieniem jednak przeczytałem w raporcie Beaty Stasińskiej o stanie czytelnictwa (dołączonym do materiałów kongresu) jej opinie dotyczące podręczników szkolnych. Zacytuję je /in extenso/, by ich przypadkiem nie zniekształcić. Autorka raportu najpierw przywołuje świetlany przykład USA, gdzie „książki i podręczniki są objęte systemem zakupów do bibliotek szkolnych według zasady ich wieloletniego obrotu. Dzięki temu, że z jednego podręcznika korzysta kilka roczników dzieci, możliwe są duże oszczędności na zakup lektur. W Polsce należy ponadto stworzyć szczelny i efektywny system selekcji i zakupu podręczników szkolnych, które tworzyłyby dostępny publicznie i aktualizowany kanon. Kanon ten wynikałby ze świadomej polityki edukacyjnej [...]
|
Wyświetlono 25% materiału. Całość materiału zawiera 9604 znaków.
|
Pełny materiał objęty płatnym dostępem
Wybierz odpowiadającą Tobie formę dostępu:
1. |
Abonenci Biblioteki Analiz Sp.
z o.o. |
2. |
Dostęp czasowy. Płatność za pośrednictwem
usługi SMS |
| Czas dostępu |
Opłata za dostęp |
Opis |
| 15 minut |
9.00 zł netto (10.98 PLN brutto) |
Aby otrzymać kod dostępu, należy wysłać SMS o treści
koddm1 pod numer:
79880.
Otrzymany kod zwotny wpisz w pole poniżej.
Wykupiony kod zapewnia dostęp do materiałów z tego komputera (bądź
do czasu zamknięcia okna przeglądarki).
Przeglądarka musi mieć włączoną obsługę plików "Cookie". |
3. |
Dostęp terminowy. Płatność kartą
płatniczą lub przelewem |
|
Za dostęp czasowy i terminowy do archiwum naszych tekstów mogą Państwo
zapłacić za pomocą karty płatniczej lub przelewu bankowego.
Najpierw zostaną Państwo poproszeni o zarejestrowanie się w naszym serwisie,
a następnie:
- Płatność kartą płatniczą: po udanej autoryzacji transakcji
od razu otrzymają Państwo dostęp na interesujący Państwa czas.
Po opuszczeniu naszego serwisu ponowny dostęp do materiałów uzyskają
Państwo po zalogowaniu się aż do czasu upłynięcia czasu, na jaki
wykupili Państwo dostęp.
- Przelew bankowy: po otrzymaniu złożonego przez Państwa
w serwisie zamówienia i uznaniu środków na rachunku bankowym Biblioteki
Analiz skontaktuje się z Państwem nasz pracownik celem ustalenia
momentu, od jakiego życzą sobie Państwo uzyskać dostęp do archiwum
naszych tekstów. Numer rachunku bankowego podany jest w potwierdzeniu
zamówienia wysyłanego na podany przez Państwa adres e-mail.
Wybierz interesujący Cię okres dostępu
|
|
|
Środa, 15 grudnia, 2010
rodzic a zarazem "Obywatel Kultury"
podręczniki
|
Odpowiedz |
|
|
Jestem ojcem dwójki dzieci, nauczycielem i "pracownikiem książki". Powyższy tekst mnie zbulwersował swoją stronniczością, cynizmem i demagogią. To co się dzieje w Polsce z podręcznikami to jedno wielkie draństwo, hochsztaplerstwo i naciąganie rodziców. W imię "rozwoju branży" wyciąga się rok w rok miliony z kieszeni obywateli na nowe podręczniki. Te pieniądze mogą być wydane właśnie na książki i na inne dobra kultury.
Każda klasa w Polsce może już chyba realizować innym program. Dawniej można było przenieść się ze Szczecina do Ustrzyk i mieć - co najwyżej - do nadrobienia tydzień, dwa; dzisiaj w ranach jednej szkoły, z klasy do klasy może być to problem nie do pokonania. To w końcu jest państwowa szkoła? Czy nie wystarczyły dwa, trzy wariantywne komplety podręczników i cała gama książek pomocniczych, lektur uzupełniających.
Brawo, że ktoś zaczyna o tym mówić głośno. Państwo to nie tylko politycy, ale także instytucje - trwałe, stabilne i cieszące się zaufaniem. Ogniwem tego typu systemu jest szkoła publiczna - dostępna, wolna i demokratyczna, ale także unitarna. Nie ma w tym nic złego i niebezpiecznego. Większość nas do takiej szkoły chodziło w paskudnych czasach i paskudnym systemie, niestety nic lepszego dla naszych dzieci nie stworzyliśmy przez te 20 lat, wręcz przeciwnie.
Pani Beacie Stasińskiej dziękuję bardzo jako rodzic, nauczyciel, bibliolog i polonista.
Nie jestem zwolennikiem PiS, LPR, Kościoła itp.
|
|
|
|
Ze zdumieniem przeczytałem polemikę p. Piotra Marciszuka z wystąpieniem p. Beaty Stasińskiej. Nie wiem czy wystąpienie p. Beaty jest receptą na całe zło, ale na pewno ciekawym zaczynem do dyskusji. Pan Stasiński często odwołuje się do lat minionych, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że sam - przynajmniej mentalnie - w nich tkwi. Przypominam, że od pewnego czasu mamy w Polsce gospodarkę rynkową i z faktu, ze ktoś założył firmę wydawniczą nie wynika, że ma ją prowadzić do końca życia i że istnieje jakikolwiek przymus jej rentowności. Informuję też, ze dzieci które nie kupują książek, często robią to dlatego, że je na ni nie stać. Że w naszym kraju są miliony rodzin dla których wydanie 400 zł na jedno dziecko jest ogromnym, często okupionym niedojadaniem wydatkiem. Wreszcie nie sądzę by kolejne rządy tak bardzo chciały ingerować w wynik działania 2+2 lub budowę pantofelka. Wydawca. |
|
|
|
Ze zdumieniem przeczytałem polemikę p. Piotra Marciszuka z wystąpieniem p. Beaty Stasińskiej. Nie wiem czy wystąpienie p. Beaty jest receptą na całe zło, ale na pewno ciekawym zaczynem do dyskusji. Pan Stasiński często odwołuje się do lat minionych, ale trudno się oprzeć wrażeniu, że sam - przynajmniej mentalnie - w nich tkwi. Przypominam, że od pewnego czasu mamy w Polsce gospodarkę rynkową i z faktu, ze ktoś założył firmę wydawniczą nie wynika, że ma ją prowadzić do końca życia i że istnieje jakikolwiek przymus jej rentowności. Informuję też, ze dzieci które nie kupują książek, często robią to dlatego, że je na ni nie stać. Że w naszym kraju są miliony rodzin dla których wydanie 400 zł na jedno dziecko jest ogromnym, często okupionym niedojadaniem wydatkiem. Wreszcie nie sądzę by kolejne rządy tak bardzo chciały ingerować w wynik działania 2+2 lub budowę pantofelka. Wydawca. |
|
Środa, 15 grudnia, 2010
wydawca
Urażony portfel
|
Odpowiedz |
|
|
Widzę, że jak na człowieka kultury pan Piotr świetnie opanował manipulację słowem, na przykład podręczniki wydawane przez państwo to dla niego Giertych i totalitaryzm, a przecież chciałem zauwazyć, że dziś wydawca musi uzyskać akceptację Państwa, jeśli chce wydać jakiś podrecznik, więc wiele by się w tej kwestii nie zmieniło. A najbardziej mnie dziwi, że Panu Piotrowi chce się poświecać sporo czasu na pisanie takich listów w sprawach, które i tak nie mają najmnieszych szans wejść w życie, zamiast zająć się porządnie VATEM. |
|
Czwartek, 16 grudnia, 2010
Marzena
wydawca
|
Odpowiedz |
|
|
Zauważyłam, że teksty Pana Piotra Marciszuka są zazwyczaj demagogiczne. Ten nie odbiega daleko od innych. Cóż to bowiem za porównanie, czego z czym i o co chodzi: PIS, LPR, Giertych, demokracja, walka z koalicją PIS, LPR, Samoobrona o życie i jakość edukacji; czy wydawcy edukacyjni zawsze na czas drukują podręczniki?( Nigdy nie udało mi się kupić od razu kompletu dla moich córek.); niezależność edukacji niejednokrotnie sprowadza się do subiektywnego wyboru podręczników – często na zasadzie który wydawca więcej zaoferuje (nie wnikajmy już czy szkole, czy nie) – od tego kupimy podręczniki.
Oczywiście winę za jakość złych podręczników (mam wrażenie, że na szczęście jest ich coraz mniej) w dużej mierze ponosi państwo, fundując kolejne nieuzasadnione reformy. W tej chwili uczeń gimnazjum przyswaja wiedzę, z którą ja (obecnie 40-latka) miałam do czynienia dopiero w liceum, i to w okolicach klasy trzeciej.
Gimnazjum to kompletna klapa, podobnie jak trzyletnie licea. W pierwszych klasach wyrównuje się poziom narybku, w drugich jest czas na naukę, trzecia klasa – trochę nauki i testy. Kiedy zaczynałam studia polonistyczne na UW i ktoś powiedziałby mi, że moje dziecko będzie musiało napisać tekst na maturze z języka polskiego według klucza, nie uwierzyłabym. A jednak tak jest… Oczywiście, wydawcy edukacyjni zacierają ręce – kolejny poziom (gimnazjum) – nowe podręczniki, reforma – znowu nowe, ćwiczenia razem z książką (ograniczymy odsprzedaż), etc…
A ja nie popieram żadnej partii (wiem, ze przykre, ale taki kraj) i uważam, że Państwo powinno kupować podręczniki do szkół publicznych. Podobnie jak w Stanach, należy je drukować w twardej oprawie, uczniowie najczęściej zostawiają książki w szafkach, uczą się dużo z materiałów, które nauczyciel przynosi na lekcje. I zaraz padnie argument, że Amerykanie to kretyni, że ich historia tak krótka… Ale to oni mają najlepszych naukowców, pieniądze na badania naukowe, etc… To ich etyka stoi ponad naszą, to oni nie dają mandatów zaufania skompromitowanym politykom. U nich nigdy Lepper nie byłby wicepremierem (Pawlak pewnie też).
Kategoryczność osądów, jakie Pan Piotr Marciszuk wygłasza jest niepokojąca. A co do księgarzy, księgarń i 30% obrotu na podręcznikach – rynek nie lubi pustki. Prawdziwy księgarz musiałby pomyśleć co zrobić, żeby utrzymać swój biznes, jak lepiej eksponować tytuły, jak zachęcić klienta do odwiedzenia tej, a nie innej księgarni, a nie czekać na okres podręcznikowy jak na dar z nieba. A wydawcy podręcznikowi myślę, że daliby sobie radę, polska czołówka to prężne wydawnictwa, dobrze zarządzane.
A kolejna już sprawa, nie dotycząca polemiki Pana Piotra Marciszuka z Panią Beatą Stasińską, to kwestia kanonu lektur. To naprawdę trzeba zmienić, żeby wychować fajnych ludzi, mądrych i światłych Polaków, ale Europejczyków. Ja nie chcę, żeby moje wnuki musiały czytać Krzyżaków. W Polsce nie ma przedmiotu literatura powszechna, ale jest jej za mało, tej dobrej literatury – od samego początku edukacji, najbardziej widać to w gimnazjum.
Wydawca |
|
|
 |
 |
|
|
Magazyn Literacki KSIĄŻKI" to profesjonalny miesięcznik poświęcony rynkowi wydawniczemu i księgarskiemu, skierowany do wszystkich miłośników książek, księgarzy, bibliotekarzy, wydawców i dystrybutorów książek. Na łamach ...
|
|
|
Kolejny, jedenasty już tom publikacji „Rozmowy o rynku książki” to zbiór 41 wywiadów publikowanych w dwutygodniku „Biblioteka Analiz” w 2011 roku.
Bohaterami drukowanych w tomie obszernych rozmów byli ...
|
|
|
|
|
 |
 |
| Subskrybuj nasz
newsletter |
| Jeśli chcesz być informowany o aktualnościach,
podaj swój adres e-mail. |
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
| W „Tańcu ze smokami. Część
2” George’a R.R. Martina
„w czasie narastających niepokojów
fale przeznaczenia nieuchronnie
prowadzą bohaterów do największego ze
wszystkich ... |
|
|
|
|
|
| W „Dziennikach kołymskich”
Jacek Hugo Bader opowiada
o pewnej tamtejszej babuszce:
„Babuszka Tania jest wyjątkowa, bo to jedyny
przypadek, jaki znam, żeby zek sam
uprosił się ... |
|
|
|
|
|
| Z serwowanego przez wydawcę
streszczenia „Dziedzictwa”
Christophera Paoliniego:
„Smok i jego jeździec zaszli dalej niż
ktokolwiek mógłby przypuszczać, ale czy
uda im się ... |
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|